Budda urodził się w Kapilavastu, dzisiejszy Nepal. Ojciec Siddharty był wielkim posiadaczem ziemskim i królem tej indyjskiej prowincji. Jego matka, Maya Devi, zmarła siedem dni po wydaniu dziecka na świat. ...
Siadamy na środku grubej poduszki (zafu) i krzyżujemy przed sobą nogi w pozycji lotosu,pół-lotosu lub ćwierć-lotosu. Wypychamy miednicę delikatnie do przodu.Kolana naciskają na podłoże dając dwa dodatkowe punkty wsparcia ...
Charakter Drogi, Giętkość, Piękno Trzy zalety pozwalają na odnalezienie równowagi w Drodze. Przede wszystkim musimy wiedzieć dlaczego to robimy. Z jednej strony powinniśmy być głęboko wtopieni w Drogę, posiadać charakter Drogi. ...
Jestem bardzo szczęśliwy widząc Was wszystkich siedzących
w pozycji Buddy. Mam nadzieję, że wszyscy się wyspaliście. To bardzo ważne,
żeby być w dobrej formie, kiedy robicie zazen. Zazen nie jest umartwianiem się.
Zazen oznacza dobrze spać, dobrze jeść i mieć dobrą energię - spokojną, ale
dobrą energię.
Już od trzech dni bez przerwy mówię i mówię, ciągle są
mondo. Przywiozłem jednak ze sobą rękopis mojej ostatniej książki, na wypadek
gdyby zabrakło mi inspiracji.
Tak więc podczas tego sesshin będę czytał fragmenty
„Dialogów pod księżycem”.
To nie jest wcale pewne, że to zrobię. Zawsze coś
zaczynam, a potem idę w zupełnie innym kierunku. Nie lubię wracać do
przeszłości. Kiedy pisałem tę książkę, wiedział o tym cały wszechświat. Przed
wszechświatem niczego nie możemy ukryć. Nie możemy niczego skryć przed Naturą
Króla Wszechświata, przed Wielką Świadomością, przed Wielka Pamięcią.Możliwe
jednak, że usłyszał to cały wszechświat oprócz was i być może także oprócz
mnie. Zacznę więc od wprowadzenia.
Zazen nie jest skomplikowany. Prosty kręgosłup, oczy w linii poziomej. Podczas zazen możemy obserwować wszystko co się dzieje, również nasze własne myśli, oddech, nie komentując ich w żaden sposób. Nie jest to zewnętrzna obserwacja. Nie jest to myśl, która obserwuje inną myśl. Jest to Świadomość Świadek. Kiedy ustają świadome myśli pozostaje jedynie Świadomość Świadek. Po jakimś czasie ustają wszystkie myśli, cały wewnętrzny dialog i w naturalny sposób urzeczywistniamy, że nie ma żadnego „ja” poza tym co toczy się wewnątrz, ani na zewnątrz mojej skóry. Nasza świadomość, oddech, uczucia, uczestniczą dokładnie w tym samym procesie co wiatr, brzęczenie owadów, płynący potok. Jest to jedyne Zdarzenie. W zazen nie ma kogoś kto rozumie płynącą wodę. Po prostu woda płynie w nas. Jest to Jedyne Zdarzenie. Nieustające TERAZ, bez przeszłości i przyszłości. Umysł zachwycony jak dziecko na brzegu morza, za każdym płynącym oddechem. Stałe odkrywanie na nowo. W takim momencie świadomość odczuwa, że nie ma różnicy pomiędzy „ja” a światem zewnętrznym, pomiędzy umysłem a jego zawartością: dźwiękami, kolorami, smakami, zapachami…
Niebo czystej kontemplacji jest bezgraniczne, Czysty i lśniący jest księżyc Mądrości W pełni. Już nie ma niczego do odszukania. Już niczego nie brakuje. Ta ziemia jest Ziemią Czystego Lotosu, To ciało jest ciałem Buddy. Posłuchajcie: W starej świątyni lasu Shinota Szelest śniegu w głębi nocy.
Człowiek jest sam wobec otaczającego go świata i sam wobec samego siebie, wobec swojego świata wewnętrznego. To co czyni z człowieka istotę szczęśliwą to bycie połączonym z czymś. Złączenie z czymś jest bardzo ważne. Najważniejsze jednak aby połączyć się w harmonii, zjednoczyć się całkowicie i stanowić Jedno. Jeździec powinien być w jedności z wierzchowcem. Pokrywka z pudełkiem. Rzeka ze swoim korytem. Człowiek może zjednoczyć się ze swoją głęboką naturą poprzez oddech i bliskość ze swoim ciałem. Jest to silne zjednoczenie. To jednak nie wystarczy. Gdy poprzez uwagę zwracaną na oddech jednoczymy się z nim całkowicie, aż do zapomnienia w nim, odkrywamy wtedy świadomość, która jest ponad nasza świadomością. Jest to świadomość globalna i nieskończona. Odkrywamy, że wszystkie istnienia są z nią połączone. Odkrywamy, że nie ma już wrogów ani przyjaciół, że wszystkie istoty są mną, bez wyjątków, bez sprzeczności, bez dwoistości. W głębi nas samych wszechświat odkrywa swój wielki sekret. Jest to absolutna jedność wszystkich zjawisk, zjednoczonych od zawsze w jedynej, niepodzielnej i ruchomej świadomości. Kto rozumie Wielką Drogę? To właśnie zjawisko nazywane człowiekiem powinno urzeczywistnić tę jedność.
Trzy zalety pozwalają na odnalezienie równowagi w Drodze. Przede wszystkim musimy wiedzieć dlaczego to robimy. Z jednej strony powinniśmy być głęboko wtopieni w Drogę, posiadać charakter Drogi. Charakter Drogi to charakter świata. To ten charakter, który pozwala na wytyczenie prostej linii – linii wieczności. Powinniśmy stale wzmacniać ten charakter.
Charakterem drzewa są jego korzenie. Tak samo w zazen trójkąt podstawy pozycji ciała powinien być mocny. Ten charakter posiada wiele różnych stopni. Powinniśmy rozpoznać na którym stopniu się znajdujemy. Pozycja zazen nie jest po prostu ogólnym, raz na zawsze ustalonym siedzeniem. Jeśli jest wśród was osoba zbyt sztywna, zbyt ustawiona, być może też za bardzo dogmatyczna, jej sposób siedzenia na zafu, naciskania kolanami na ziemię powinien być dużo delikatniejszy i bardziej giętki. Z kolei osoby niezdecydowane, pełne życiowych wątpliwości powinny mocno osadzić się w tym trójkącie, włożyć więcej siły w lędźwie. Powtarzanie nieużytecznych rzeczy nigdy niczemu nie służy. Korzenie dębu, drzewa silnego, twardego i wysokiego muszą sięgać dużo głębiej niż korzenie kwiatu. To jest naturalne. Dzięki temu nie przewróci go wiatr iluzji. Jest więc bardzo ważne zrozumienie i pogłębienie naszego charakteru. Potrzeba na to całego życia. Należy znaleźć właściwą równowagę swojego prawdziwego charakteru. Jest ona naszą osobistą Drogą. To nasza samotność.
Ten charakter jednak zmienia się bez przerwy. Nawet silnemu człowiekowi o mocnych korzeniach zdarzają się dni gdy podczas medytacji troszeczkę się błąka, odnajduje więc równowagę.
W każdym razie rozwijanie charakteru jest bardzo ważne. Jednocześnie wzmacnia się nasza wiara – wiara w życie, wiara w każdą rzecz. Rozwijanie charakteru jest równocześnie pogłębianiem odwagi, determinacji i niewzruszoności. Jeśli jednak zawsze będziemy opierać się jedynie na tym korzeniu, może się zdarzyć, że będziemy praktykować całe życie pozostając egoistami, osądzając innych, patrząc z wyrzutem na inne istoty. Jest to cierpienie zrodzone ze zbyt twardego charakteru. Oczywiście nigdy nie trzeba zmuszać się do osiągnięcia jakiegoś charakteru. Lepiej gdy jest on niezależny od woli. Właśnie dlatego Budda uczył pozycji medytacyjnej. Powinniście siedzieć na zafu dokładnie miejscem pomiędzy odbytem i narządami płciowymi. Zawsze poświęćcie dość czasu, by usiąść dokładnie tym miejscem. Jest to dynamiczny punkt determinujący nasz zazen. Gdy siedzimy dokładnie na podstawie kręgosłupa, natychmiast pojawia się pewna energia. Nie trzeba niczego wymuszać. Nie możemy więc powiedzieć, że sami wykuwamy swój charakter, lecz że to charakter świata sam z siebie się odsłania; charakter esencji. Charakter istnieje więc sam przez siebie. Rzeka ma swój charakter, drzewo, kamień. Charakter istnieje.
Satori istniało przedtem. Czy przychodzi ono z zewnątrz czy z wewnątrz? Pewien mnich obudził się patrząc na kwiaty czereśni, inny słuchając dźwięku kamienia uderzającego o bambus. Nawet Dogen przebudził się słysząc kyosaku uderzające obok niego. Czy satori przychodzi z wewnątrz czy z zewnątrz?
Pewien mistrz powiedział: nie ma ani zewnątrz, ani wewnątrz. Jest także powiedziane: wszystkie istoty posiadają Naturę Buddy. Niemniej spośród zwierząt i drzew, tylko człowiek może ją zrealizować. W czym tkwi między nimi różnica? Co posiada człowiek, który może zrealizować satori, czego nie miałby pies? Czy to pochodzi ze świadomości, która jest u człowieka bardziej rozwinięta niż u zwierzęcia? Jednakże w praktyce powinniśmy zapomnieć o tej świadomości, a więc to nie pochodzi od niej.
Pewnego dnia coś otworzyło się jak błysk. I wielka piękność przyszła na ten świat i spojrzała na niego. Świadomość niepodzielna. Spojrzała i zamknęła się z powrotem. Czym jest to co się otwiera? Czym jest to, co się zamyka? Gdy oko się otwiera, wtedy świadomość widzi siebie taką, jaką jest. Ponad wszystkimi rzeczami. W świetlistej piękności. Mówimy jednak w tym momencie: to nie wystarczy. To nie jest wielkie przebudzenie. Trzeba kontynuować zazen. Więc czym jest to wielkie przebudzenie? Czy może istnieć coś większego niż to? Dlaczego wszyscy mnichowie, którzy otworzyli świadomość, musieli szukać mistrza, by kontynuować zazen? Kim są ci patriarchowie, którzy nie zadawalają się otworzeniem świadomości? Kim są ci nadludzie, którzy mówią, że to nie jest wystarczające?
Na tym brzegu otworzyłem oko i zobaczyłem drugi brzeg. Stałem się drugim brzegiem. Czego innego można szukać i co innego można znaleźć? Dlaczego wszyscy patriarchowie nie przypisali znaczenia tej sprawie?
Co jeszcze zrobił Budda Sakjamuni patrząc na poranną gwiazdę? Co więcej widział? Co więcej zrozumiał? Nie wystarczy otworzyć świadomości, nie wystarczy przejść przez materię. Nie wystarczy otworzyć tego, co wewnątrz. Nie wystarczy otworzyć tego, co na zewnątrz. Czym jest Wielkie Satori? I tutaj wszystkie satori załamują się.
Witam Was na tym zimowym sesshin. Ważne jest kontynuowanie zazen. Cokolwiek byście robili najważniejsze jest kontynuowanie zazen. Kontynuowanie sesshin. Co oznacza to słowo? W rzeczywistości to słowo podzielone jest na dwie części. Na początku jest ‘ses’ tzn. dotknąć, spotkać, wejść w. Natomiast ‘shin’ znaczy duch. Jednak to coś dużo więcej niż zwykły duch. Chodzi o esencję ducha, natury świata. Zen mistrza Dogena i mojego mistrza to patrzenie bezpośrednio w naszą prawdziwą naturę. Żeby wejrzeć bezpośrednio w naszą prawdziwą naturę, trzeba być bezpośrednim. Bez powrotu. Z duchem całkowicie jasnym, z jasnymi oczami. Nie ludzkimi oczami, nie oczami ludzkich historii, ale ze światłem, bez człowieka. Poprzez człowieka. Trzeba więc oświetlić wnętrze i począwszy od oświetlonego wnętrza, patrzeć na świat. Mogę zobaczyć jak kto patrzy, jakie jest jego spojrzenie. Tak samo jak mistrz choreografii, tańca, może natychmiast zobaczyć, kto jest na tyle zdolny, by zostać tancerzem. Mistrz zen potrafi zobaczyć, kto błyszczy prawdziwą naturą. Charakterystyki nie są ważne. Albo błyszczymy wiecznym światłem albo mizerną ludzką historią. Kiedy jesteśmy mętni, kiedy się boimy albo kiedy wątpimy, nie możemy być uznani za prawdziwych uczniów. Jeśli wątpimy, jeśli wahamy się co do naszego mistrza, będziemy się wahać i wątpić jeszcze bardziej w wewnętrznego mistrza, który jest trudny do uchwycenia, trudny do zrozumienia, trudny do zobaczenia. Myśli nie mogą go zobaczyć. Ale mistrz może widzieć sam. Jeśli jesteście przejrzyści możecie zobaczyć sami siebie. Ale to nie myśli widzą. Światło oświetla swoją własną twarz. To trudne do zrozumienia, ale możliwe do urzeczywistnienia.
Kodo Sawaki został uznany w Japonii za największego mistrza tego wieku. To ten, który dał pozwolenie mojemu Mistrzowi na przekaz w Europie. Odpowiedzialny za Eihei Ji, klasztor Dogena. Chciał, żeby Deshimaru zajął jego miejsce na tronie Dogena, jednak Deshimaru wolał przyjechać do Paryża. Te nauki, które posiadamy od Kodo Sawaki pochodzą z notatek, które miał on w swoim notesie i które dał mojemu Mistrzowi, zanim ten opuścił Japonię. Czasami są to streszczenia konferencji. Oto jeden z nich.:
W dzisiejszych czasach każde zgromadzenie zazen albo każdy mistrz, który przekazuje swoje prawa, sygnalizuje swoją obecność poprzez tabliczkę. Dawniej w Indiach wznoszono chorągiew, flagę. Teraz w niektórych regionach możemy zobaczyć falujące na wietrze kolorowe wstążki, pozostałość po dawnych czasach. Dzisiaj wciągnięcie sztandaru prawa i ustalenie prawdziwej doktryny oznacza w naszym nowoczesnym języku: opowiedzieć swoje własne doświadczenie obudzenia. Ci, którzy mówią o prawie, a sami tego nie doświadczyli, są papugami. Papugami... kolorowymi.
Pytanie: Mistrzu powiedziałeś, że nie ma ciała poza umysłem i nie ma umysłu poza ciałem. Mówiłeś też, że podczas zazen ciało powinno być rozluźnione a umysł skoncentrowany. Co więc powinno być rozluźnione a co się koncentruje? Ciało i umysł powinny być rozluźnione. Nie powiedziałem, że nie ma ani ciała ani umysłu. Powiedziałem, że nie ma ciała poza umysłem i nie ma umysłu poza ciałem. Ciało i umysł są jednym i to właśnie powinniśmy rozluźnić. Nie powinniśmy oddzielać umysłu od ciała. Trudno to zrozumieć?… Rozumiem. Ciało jest nietrwałe i w tym sensie ono nie istnieje. Umysł też jest nietrwały i w tym sensie nie istnieje, ale wydaje się, że istnieją bo naprawdę istnieją. To ciało naprawdę istnieje, ale nie ma esencji i pewnego dnia już nie będzie istnieć podobnie jak umysł. Póki co jednak są tutaj i trzeba je rozluźnić. Dalej tak trudno wam to zrozumieć? … Pytanie: Jeśli rozluźnimy wszystko to możemy popaść w letarg… Co pozostaje gdy wszystko jest rozluźnione? To jest prawdziwy sekret zazen. Co pozostaje gdy wszystko jest rozluźnione? Co zostaje gdy wszystko umiera? To jest prawdziwy sekret naszej praktyki. Istnieje nie tylko ciało i umysł. Jest coś co jest podstawą ciała i umysłu, coś czego nie możemy nazwać, nie możemy nadać kształtu, a jednak To podtrzymuje to ciało i umysł. Powiem nawet że to ciało i umysł są odzwierciedleniem tego czego nie możemy nazwać, bo właśnie z tego pochodzimy. Powiedziałem, że jesteśmy odbiciem tego czegoś ale nie jego formy. Na przykład podstawą ziarenka jest drzewo ale nasionko w ogóle nie przypomina drzewa. Dla nasionka drzewo nie ma kształtu. Tak samo jest z naszym Umysłem, który jest jedynym umysłem wszystkich rzeczy. On nie jest moim umysłem, ja jestem tym umysłem. To nie to samo. To tutaj właśnie wszystko nam się miesza. Jeśli powiem, że umysł wszechświata jest moim umysłem, to oznaczałoby, że ja istnieję poza umysłem wszechświata. Kim jest to ja które istnieje? Jest to nietrwałe ciało i umysł, które nie istnieją rzeczywiście jako takie. Nie można więc powiedzieć, że jest mój umysł i umysł wszechświata. Możemy powiedzieć: jestem umysłem wszechświata, jestem tylko tym. Nie jestem tym ciałem, nie jestem tym umysłem a mimo to ciało i umysł to ja, one są mną, ale ja nie jestem tym. Ok., widzę, że to dalej nie jest jasne… Wyobraźcie sobie, że przeglądacie się w lustrze. Forma w odbiciu to ja ale ja nie jestem ta formą. To co jest w lustrze nie ma własnej egzystencji, nie może istnieć beze mnie. To ciało i umysł nie mogą istnieć beze mnie. Dalej nie rozumiesz?
Na samym początku bez początku bez początku – Miłość. Po środku naszej drogi bez początku i końca – jeszcze Miłość. Na końcu bez początku ani końca – jeszcze Miłość. Wszyscy mówią o Miłości, lecz Miłość jest niepotrzebna, gdyż Miłość, która jest Esencją naszego Ducha istnieje naprawdę, ale nie jest przejawiona, nie jest aktywna. Dlatego Miłość taka, jaka jest w Esencji Ducha, jest nieużyteczna. Być może właśnie dlatego Miłość przejawia się w zjawiskach. Przejawia się w zjawisku zwanym „człowiekiem” aby być może nauczyć się Miłości, wcielić ją w życie, praktykować ją. Dlaczego powinna ją praktykować? Aby rozwinąć poznanie, potrafić rozpoznać Miłość. Tę Miłość, która nie stawia warunków, tę Miłość, która nie tyle polega na „dawaniu”, co na „poznaniu”, „rozpoznaniu”, „ucieleśnieniu”.
Na początku, gdy pojawia się człowiek, jest w nim Miłość. Lecz, jako że ta Miłość nie jest poznaniem, nie możemy tak naprawdę nazwać jej Miłością. Moglibyśmy tak naprawdę nazwać ją dobrocią, ziemią dobroci lub Nieskończoną Dobrocią, Ziemią Miłości. Możemy więc powiedzieć, że Miłość jest zaniedbanym ugorem. Więc Esencją, Esencją Ducha, podstawą każdego pojawiającego się człowieka, każdej istoty jest naturalna Dobroć. Niezależnie od tego, jaki jest to człowiek, jakie zwierzę, jaka roślina czy kamień. Esencja ich istnienia, ich materii ma za podstawę Dobroć. Więc ze swej natury, od początku wszystkie istoty są dobre. Człowiek, tak jak wszystkie czujące istoty, jednak człowiek szczególnie – obdarzony jest sześcioma zmysłami, sześcioma głównymi świadomościami. Te świadomości również posiadają pamięć. Nazwiemy ją pamięcią Amala. Jest to pamięć gromadząca wszystko, co się w nas odzwierciedliło: czy to poprzez zmysł smaku, dźwięku, dotyku, wzroku, węchu; a także świadomość myśląca, która analizuje, porządkuje. Wszystko to zgromadzone jest w pamięci Amala, zanim przeleje się do bardziej globalnej, nieskończonej świadomości, do pamięci Wszechświata, do pamięci świata. Ta świadomość nosi nazwę Alaya – czysta, pierwotna, nieskończona świadomość.